21 czerwca, 2015

Powitanie + Bonus

Hej wszystkim ! Na imię mi Justyna i mam 16 lat. K-Pop'em interesuję się od jakiś 2 lat. Nie mam biasa. Kocham czytać opowiadania, jak również je pisać. Mam nadzieję, że się spodobają ! Tak na powitanie 18+ z J-Hope'm i V or BTS :) Za wszelkie błędy przepraszam !


- Hyung! Hyung! - zacząłem potrząsać Hoseokiem. Mruknął coś pod nosem i się odwrócił
- Hyung! - też nic - Hoseok! Jak się do cholery za raz nie obudzisz to zobaczysz ! - potrząsnąłem nim. Przeciągnął się i zmarszczył nos - Hyung ! Budź się! - stanąłem nad nim i spuściłem głowę - zobaczysz. Jutro zafunduje ci Ice Buket i po... - złapał mnie za twarz i pocałował.
- Jakiś ty gadatliwy - mruknął i wstał. Stałem w bezruchu. Hoseok mnie... On mnie... Nie mogło mi to przejść przez myśli. Przecież... On... Nie jest gejem... Ani nawet nigdy chyba nie próbował. I... on jest moim przyjacielem. A może się tylko zgrywa ? Nie wiem. Wytarłem usta i wyszedłem z naszego wspólnego pokoju. Nadal zdziwiony i trochę przestraszony sytuacją, która miała miejsce w pokoju, ruszyłem do kuchni. Jak się spodziewałem siedzieli tam wszyscy. Spojrzałem się na J-Hope'a, który mi się przyglądał. Zarumieniłem się i odwróciłem wzrok.
- Pół godziny budzienia Hoseoka i wkońcu ci się udało. Jak to zrobiłeś ? - zaśmiał się Jimin. Wzruszyłem ramionami i usiadłem koło Min-Yoonga. Chciałem być jak najdalej od Jung'a.
- No dzieci! Dzisiaj zjemy jajecznice - uśmiechnął się SeokJin i położył patelnie na stole.
- Ale bez wodorostów. Powiedz, że bez. Proszę - mruknął Jungkook. Jin się tylko zaśmiał i usiadł koło mnie - czyli są wodorosty.
- To sobie powybieraj - przysunął się do niego J-Hope. Spuściłem wzrok, gdy napotkaliśmy swoje spojrzenia. Po zjedzonym śniadaniu usiedliśmy razem w salonie.
- To co robimy ? - zapytał Namjoon - dzień wolny nie może się zmarnować .
- Morze. Jeźdźmy nad morze ! - krzyknął Jimin. Wszyscy zaczęli przytakiwać.
- Tae-Tae, a ty ? Co ty dzisiaj taki cichy ? Coś się stało ? - zapytał Hoseok. Spojrzałem się na niego. Puścił mi oko, a ja się zarumieniłem. No co z nim do cholery jest. Nie coś, że mi się nie podoba. Bo trzeba przyznać. Brzydki to on nie jest... No ale...
- Możemy jechać nad morze. Mi to obojętne - wstałem i wyszedłem z salonu.
- Ej, V! Nie jedziesz ? - zapytał Kookie
- Mianhe. Nie jestem w nastroju - odpowiedziałem i wyszedłem z dormu. Przemierzałem ulicę Seulu, myśląc o ranku. Ten pocałunek nie mógł zniknąć mi z pamięci. Nie mogłem o nim zapomnieć. Z jednej strony, to było niewłaściwe, ale z drugiej podobało mi się to. Nie ! Stop Tae ! Nie zakochałem się w nim! To przecież mój Hyung! Nie wiedząc jak, znalazłem się w parku. Usiadłem na jednej z ławek i podkuliłem nogi. Na serio się w nim zakochałem. Aish, Tae. Co z tobą ! Otrząsłem się i wróciłem do domu. Przez najbliższe 3 miesiące unikałem J-Hope'a. Gdy on był w kuchni, ja siedziałem w salonie. Gdy on na próbach chciał stanąć koło mnie, ja chowałem się za Jungkookiem. Chciałem zapomnieć o tym uczuciu i wymazać go z serca kompletnie. Nie chciałem o nim myśleć. Jednak na marne. Ten chłopak zupełnie zawładną moimi myślami. Coraz częściej zaczynałem przyłapywać się na patrzeniu w jego stronę, przygryzaniu warg lub ich oblizywaniu. Często przyłapywał mnie na tym, a ja uciekałem do łazienki i się w niej zamykałem. W tedy wszyscy dziwili się, pytali co mi jest. A ja ich zbywałem tym, że źle się czuję lub, że potrzeby wzywają. Dzisiaj mamy Show Champion. Zadowolony, przygotowany i zwarty stałem z chłopakami. Wszyscy byliśmy lekko zestresowani. Ciągle czułem, że ktoś wlepia we mnie wzrok. Jak się domyślić można, był to Hoseok. Popatrzyłem się na niego, a on puścił mi oczko. Zarumieniłem się i odwróciłem. Zostaliśmy wezwani na scenę. Wszystko poszło świetnie. Nie pomyliliśmy się w choreografi, słowach. Wszystko było świetnie... Do czasu. Wróciliśmy do domu uśmiechnięci. Ja od razu udałem się do pokoju. Na dole słychać było pełno krzyków, ale po pewnym czasie ustały. Pomyślałem, że pewnie poszli na piwo czy coś, więc zszedłem za dół po butelkę wody. Wszedłem do salonu, a przy telewizorze leżał nie kto inny jak J-Hope. Nie zwracając zbytniej uwagi na niego zabrałem butelkę z kuchni i skierowałem się do pokoju. Nagle poczułem dosyć mocny uścisk na nadgarstku. Hoseok obrócił mnie w swoją stronę. Stykaliśmy się nosami. Próbowałem się wyrwać, ale on nagle wpił się w moje usta. Chciałem się wyzwolić z uścisku, ale on jeszcze bardziej pogłębił pocałunek. W jednym momencie zatraciłem się i zdałem się na instykt. Oddałem pocałunek i objąłem go w pasie. Złapał za moje pośladki. Objąłem nogami jego talie ( za dużo opowiadań z dziewczynami i psychika wyryta na amen xD ), a on ruszył na górę nie odrywając się od moich ust. Gdy byliśmy już w pokoju, rzucił mnie na jego łóżko i usiadł na mnie okrakiem. Ściągnął ze mnie koszulę, przy tym odrywając kilka guzików. Znowu wpił się we mnie, a ja jedynie smakowałem jego usta. Były miękkie, ciepłe i słodkie. Włożyłem ręce pod jego koszulkę i błądziłem nimi po jego torsie. Zszedł z pocałunkami na szyję, przygryzając lekko skórę. Jęczałem i postękiwałem co chwila ( Jak tania dziwka. Brawo! Zrobiłaś ze swojego męża dziwkę! ). Ściągnąłem z niego koszulkę i chciałem rozpiąć rozporek, ale mi nie pozwolił i sam to zrobił. Po chwili stał przede mną w samych bokserkach. Ściągnął ze mnie spodnie i rzucił je prawdopodobie na łóżko Jimina. Co chwila czułem na moim ciele mokre ślady ust Hoseoka. Zaczął bawić się moimi twardymi sutkami. Gryzł je i ssał na przemian. Oddawałem się tej rozkoszy. Podniosłem jego twarz. Miał zamglony wzrok. Przygryzł usta, a ja się podnieciłem jeszcze bardziej. Chciałem go tu i teraz. Pragnąłem go mieć w sobie. Pocałowałem go najnamiętniej jak potrafilem, przy czym przez bokserki gładziłem jego męskość. Oderwał się ode mnie. I ściągnął bokserki. Nasze oddechy były coraz płytsze. Zerwał ze mnie moje. Wyciągnął z swojej szafki nocnej jakąś tubkę i wysmarował nią swojego członka. Nałożył żelu na dwa palce i po kolei wchodził nimi w moją dziurką.
- Hoseok... Szy-y-bciej - stęknąłem mu do ucha. Wyjął narzędzie pracy i wbił się swoją męskością we mnie z całej siły. Złapałem go za barki. Poczułem silny ból. Kilka łez poleciało po mojej twarzy. Spojrzał się na mnie z troską w oczach
- To nic - pocałowałem go i się uśmiechnąłem. Poruszał się we mnie wolno, ale po chwili jego ruchy były coraz szybsze. Złapaliśmy swoje tempo. Chwile potem jego ruchy były coraz to niedokładniejsze, co zwiastowało orgazm. Poczułem gorąco rozpływające się po moim ciele. Doszedłem. Po kilku mocniejszych ruchach on też doszedł, kładąc się koło mnie. Pocałował mnie.
- Saranghae Tae-Tae - mruknął.
- Nado Saranghae Hyung Hoseok - wtuliłem się w niego, a on przykrył nas kołdrą. Miałem gdzieś, że chłopacy nas zobaczą. Liczył się tylko J-Hope. Chciałem by ta chwila trwała wieczność.

~Taeyeon